Romet Poznań. Miliony Polaków korzystało z rowerów wyprodukowanych w tym miejscu.
Poznań, rok 1932. W Polsce trwa wielki kryzys gospodarczy, bezrobocie bije rekordy, a fabryki jedna po drugiej ograniczają produkcję lub zamykają podwoje. W tym właśnie niesprzyjającym otoczeniu przedsiębiorca Wacław Tomaszewski podejmuje decyzję, która z perspektywy czasu okaże się przełomowa. Przy swojej Fabryce Elementów i Baterii, zwanej potocznie „Centrą”, przy ulicy Małe Garbary 8, uruchamia dział metalowy. Nie ma w tym kroku wiele romantyzmu, jest za to trzeźwa kalkulacja. Polska produkcja rowerów rośnie, rynek potrzebuje części, a Tomaszewski ma zaplecze, żeby je wytwarzać.
Spis treści
Dział od razu bierze się do roboty. Produkuje łańcuchy rowerowe, szprychy i nakrętki szprychowe, zwane nyplami. Na przełomie lat 1932 i 1933 właściciel dokupuje posesję przy ulicy Grochowe Łąki 6 i łączy ją z dotychczasowym obiektem przy Małych Garbarach, tworząc jeden, choć skromny, kompleks przemysłowy. Zakład rośnie powoli, ale konsekwentnie. Tomaszewski mechanizuje kolejne stanowiska, poprawia warunki pracy, stara się wyprzedzać konkurencję. Pod koniec lat trzydziestych jego fabryka jest uznawana za przodującą w kraju w swojej branży. W roku 1938 i 1939 miesięczna produkcja działu metalowego przekracza tysiąc łańcuchów rowerowych, oprócz szprych i nypli, a załoga liczy sto sześćdziesiąt dwie osoby. Jak na tamte czasy i tamten kryzys to wynik imponujący.
Wszystko kończy się gwałtownie 1 września 1939 roku.

Wojna i odbudowa
Wacław Tomaszewski myślał latem 1939 roku o ewakuacji fabryki do Centralnego Okręgu Przemysłowego. Nie zdążył. Błyskawica Blitzkriegu była szybsza niż plany przetransportowania maszyn. Już pierwszego dnia wojny zakład zostaje unieruchomiony, wkrótce trafia pod nadzór władz okupacyjnych, które mianują nowy zarząd i kontynuują produkcję, tym razem przede wszystkim na potrzeby wojska. Łańcuchy nadal się kręcą, ale już nie dla polskiego rowerzysty.
W lutym 1945 roku, w trakcie walk o wyzwolenie Poznania, pomieszczenia fabryczne wraz z większością maszyn spłoną. Kiedy front przesuwa się dalej, na zgliszczach natychmiast pojawia się załoga. Odgruzowywanie, odbudowa, uruchamianie tego, co ocalało. Fabryką „Centra” zostaje podzielona na trzy samodzielne zakłady. Dział metalowy funkcjonuje dalej jako prywatne przedsiębiorstwo Wacława Tomaszewskiego i produkuje łańcuchy rowerowe, szprychy i nyple. Trwa to jednak tylko kilka lat.
W roku 1949 nadchodzi upaństwowienie. Firma Tomaszewskiego wchodzi w skład wielozakładowego przedsiębiorstwa Zjednoczone Zakłady Rowerowe z siedzibą w Bydgoszczy i otrzymuje nazwę Zjednoczone Zakłady Rowerowe, Zakład nr 7 w Poznaniu. Załoga liczy wówczas sto osiemdziesiąt cztery osoby. Warunki pracy są prymitywne: ciasne hale przy Małych Garbarach, stare maszyny, organizacja rodem z małego warsztatu. Ale zakład żyje i produkuje.

Lata pięćdziesiąte to czas gwałtownych zmian organizacyjnych. W 1951 roku do poznańskiego zakładu włączono dwa inne oddziały ZZR: Zakład nr 8 przy ulicy Warszawskiej, produkujący łańcuchy motocyklowe, i Zakład nr 9 w Krakowie, który wytwarzał łańcuchy rowerowe pod dawną marką „Orion”. Jednocześnie produkcję szprych i nypli przeniesiono do Zakładów Rowerowych w Czechowicach, co oznaczało pożegnanie z tym asortymentem, który był właściwie kolebką całego zakładu.
W tym samym okresie w podpoznańskim Żabikowie powstaje Fabryka Piast Rowerowych, która produkuje piasty „torpedo”. W 1954 roku zostaje przejęta przez ZZR i staje się Zakładem nr 10 w Luboniu. Sześć lat później, w roku 1960, Zakłady nr 7 i nr 10 zostają połączone, a produkcja przy Małych Garbarach przenosi się do nowo wybudowanych hal przy ulicy Serbskiej w Poznaniu. To ważna cezura: zakład zyskuje prawdziwy dom przemysłowy i możliwość rozwoju na miarę swoich rosnących ambicji.
W Poznaniu mieściła się jedna z wielu fabryk Romet-a
Historia Rometu jest związana przede wszystkim z Bydgoszczą. To właśnie tam znajdowały się główne zakłady produkcyjne, które przez dziesięciolecia wytwarzały rowery i motorowery znane w całym kraju. Główna fabryka mieściła się przy ulicy Fordońskiej 246. Bydgoszcz była najważniejszym ośrodkiem produkcji i miejscem, z którym marka Romet jest kojarzona najmocniej.
Dawny Romet nie był jednak tylko jedną fabryką. Było to duże przedsiębiorstwo, które obejmowało także zakłady w innych miejscowościach. Produkcja była związana między innymi z Poznaniem, Czechowicami-Dziedzicami, Jastrowiem, Kowalewem i Wałczem. Dzięki temu Romet mógł produkować na dużą skalę i dostarczać swoje pojazdy do wielu części Polski.
Najbardziej znane były rowery Rometu. W polskich domach popularne były takie modele jak Wigry, Jubilat, Universal czy różne rowery dziecięce i młodzieżowe. Rowery te były proste, praktyczne i stosunkowo łatwe w naprawie. Szczególnie składaki stały się bardzo charakterystycznym elementem tamtych czasów, ponieważ były wygodne do przechowywania i dobrze sprawdzały się w codziennym użytkowaniu.

Romet produkował także motorowery, które do dziś są uznawane za kultowe. Do najbardziej znanych modeli należały Komar, Ogar, Kadet i Pony. Były to pojazdy niewielkie, tanie w eksploatacji i dostępne dla szerokiego grona użytkowników. Korzystali z nich zarówno młodzi ludzie, jak i dorośli potrzebujący prostego środka transportu na krótkie dystanse.
Warto pamiętać, że przy produkcji motorowerów Romet korzystał również z części dostarczanych przez inne zakłady. Szczególnie ważne były silniki produkowane przez Dezamet w Nowej Dębie. Oznacza to, że motorowery Rometa były składane w zakładach marki, ale nie wszystkie ich elementy powstawały w jednym miejscu.
Po 1989 roku dawny państwowy Romet znalazł się w trudnej sytuacji. Zmiany gospodarcze, konkurencja zagraniczna i problemy organizacyjne doprowadziły do upadku dawnego przedsiębiorstwa. Mimo to sama marka nie zniknęła z rynku. Z czasem została przejęta przez prywatną firmę, która zaczęła rozwijać ją na nowo.
Współczesny Romet różni się od dawnego kombinatu z czasów PRL-u, ale nadal odwołuje się do jego tradycji. Obecnie marka oferuje przede wszystkim rowery miejskie, górskie, trekkingowe, gravelowe i elektryczne. Współczesna produkcja jest związana między innymi z Podgrodziem koło Dębicy oraz Jastrowiem, a zaplecze logistyczne firmy znajduje się także w Kowalewie.
Romet jest więc marką o długiej i ciekawej historii. Z jednej strony przypomina o czasach, gdy polskie zakłady produkowały miliony rowerów i motorowerów dla zwykłych użytkowników. Z drugiej strony pokazuje, że dawna nazwa może funkcjonować również we współczesnych realiach rynkowych. Dziś Romet pozostaje ważnym symbolem polskiej motoryzacji lekkiej, rowerowej tradycji i codziennej mobilności.
Czas wielkiego wzrostu
Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to złoty wiek poznańskiego Rometu. Zakład modernizuje się w zawrotnym tempie. Automatyzacja, która wcześniej była odległym marzeniem, staje się codzienną rzeczywistością. Szczególnie wyraźnie widać to w produkcji łańcuchów, gdzie żmudna, ręczna praca przy dźwigniowych prasach ustępuje miejsca automatom montażowym. Maszyny kupowano od renomowanych producentów zachodnich, przede wszystkim od niemieckich firm MAS i Linde, ale też budowano we własnym zakresie, przy udziale Bydgoszczy. Każdy automat, który zastępował ludzkie ręce przy monotonnych, powtarzalnych czynnościach, przekładał się na większą produkcję i wyższą jakość.
Kolejnym krokiem milowym było przejęcie produkcji oświetlenia rowerowego z Zakładów HCP. Lampa przednia, lampa tylna, prądnica rowerowa, trzy elementy zestawu, który przez wiele lat stanie się jednym z flagowych produktów poznańskiego oddziału. Początkowo produkcja oświetlenia trafiła do nowo pozyskanego obiektu w Luboniu przy ulicy Powstańców Wielkopolskich. Wkrótce dołączyła do niej produkcja piast, przejęta w 1969 roku z Zakładów Metalowych „Łucznik” w Radomiu. Od tej chwili Poznań staje się jedynym w kraju producentem piast samohamownych „torpedo”. To monopol, który utrzyma się przez kolejne dekady.

Pod koniec lat sześćdziesiątych pojawia się zupełnie nowy produkt: łańcuchy rozrządu do samochodów Fiat 125p. Kiedy Polska na początku lat siedemdziesiątych wdroży produkcję Malucha, czyli Fiata 126p, Romet Poznań będzie gotowy z łańcuchami rozrządu do nowego samochodu. Zakład wchodzi więc w zupełnie nową branżę, motoryzacyjną, i robi to z sukcesem. Łańcuchy do Fiatów staną się istotną częścią portfela produkcji przez wiele lat.
W roku 1970 zakład zmienia nazwę na Zakłady Rowerowe PREDOM-ROMET, Zakład w Poznaniu. To też rok, w którym produkcja osiąga imponującą skalę: tysiąc czterysta osiemdziesiąt pięć ton łańcuchów, osiemset tysięcy piast, sto trzy tysiące wolnobiegów, pięćset czterdzieści tysięcy kompletów oświetlenia. Zatrudnionych jest szesnaście czterdzieści pracowników. Zakład jest już dużym, liczącym się przedsiębiorstwem.
Rozbudowa zakładu rowerowego
Szybki wzrost zapotrzebowania na wyroby zakładu na początku lat siedemdziesiątych wymuszał dalsze inwestycje. W latach 1974 do 1989 zakład przeszedł generalną rozbudowę, jakiej wcześniej nie znał. Wykupiono sąsiednie działki i wzniesiono ogromną halę o powierzchni dwudziestu tysięcy metrów kwadratowych, zbudowaną z żelbetu. Trafiła tam cała produkcja łańcuchów, bazy Głównego Mechanika i Energetyka, magazyny wyrobów gotowych i stali. W hali znalazło się też zaplecze socjalne: szatnie, łaźnie, kuchnia, biura. Wybudowano rozprężalnię gazu, neutralizator ścieków, rozbudowano stację sprężarek. Kiedy inwestycja dobiegła końca, zakład musiał przeprowadzić się do nowych obiektów bez zatrzymywania produkcji. To była logistyczna operacja na kolosalną skalę: osiemdziesiąt procent całego parku maszynowego zmieniło lokalizację.
Efekty były spektakularne. W roku 1979 zakład wytworzył jeden milion trzysta trzydzieści tysięcy piast rowerowych, dwadzieścia osiem tysięcy pięćset ton łańcuchów, milion kompletów oświetlenia rowerowego i sto piętnaście tysięcy pojazdów i rowerków dziecięcych. Załoga liczyła szesnaście dwadzieścia osiem osób. Pod każdym względem to był szczyt możliwości.
Właśnie wtedy, pod koniec lat siedemdziesiątych, zakład zaplanował kolejny krok. Piasty trójbiegowe były produkowane na świecie tylko w Anglii, Niemczech i Japonii. Polscy konstruktorzy opracowali własną konstrukcję, wykonali prototypy, które pomyślnie przeszły badania, przygotowali technologię, zaprojektowali halę. Konstrukcja stalowa nowej hali dotarła do zakładu w 1979 roku. I wtedy wszystko się posypało.

Kryzys i lata osiemdziesiąte
Rok 1980 przyniósł Polsce kryzys gospodarczy i polityczny, który odcisnął swoje piętno na zakładzie. Produkcja znacząco spadła. W 1981 roku podjęto decyzję o rezygnacji z inwestycji pod piastę trójbiegową. Stalową konstrukcję hali sprzedano. Polska nie doczekała się własnej produkcji piast wielobiegowych, a ta decyzja na długie lata zamknęła drogę do wyrobów dla segmentu rowerów sportowych z przerzutkami.
Lata osiemdziesiąte to czas reorganizacji i stabilizacji w ramach mocno ograniczonych możliwości. Produkcję oświetlenia przeniesiono z Lubonia do wydziału obróbki mechanicznej przy tej samej ulicy, gdzie wytwarzano już piasty rowerowe. W zwolnionych obiektach w Luboniu powstał Oddział Budowy Maszyn i Urządzeń Nietypowych, który przez kilkanaście lat będzie pełnił kluczową rolę: zamiast importować drogie maszyny specjalne za dewizy, których zawsze brakowało, zakład budował je sam. Automatyczne urządzenia do montażu rolek w zabieraku piasty, specjalne obrabiarki do frezowania elementów, urządzenia do wiercenia otworów, zwijarki tulejek do łańcuchów. Wiele z tych konstrukcji nagrodzono dyplomami i wyróżnieniami branżowymi.
W 1982 roku zniknął z nazwy człon „PREDOM” i zakład zaczął funkcjonować pod nazwą, która przetrwa do końca: Zakłady Rowerowe ROMET, Zakład w Poznaniu.
W roku 1989 zakład obchodził czterdziestolecie swojego istnienia, liczone od upaństwowienia w 1949 roku. Z tej okazji wydano okolicznościową broszurkę, zorganizowano uroczyste zebranie, urządzono i oddano do użytku Zakładową Izbę Tradycji. Zamówiono też wiersz u Lecha Konopińskiego, który w rymowanej formie uwiecznił charaktery dyrektorów i atmosferę zakładu. Nikt wtedy nie wiedział, że za kilka lat ten Romet, który znano, przestanie istnieć.
Co wytwarzano w Romecie
Przez kilkadziesiąt lat zakład przy ulicy Serbskiej produkował wyroby z kilku zupełnie różnych kategorii, co czyniło go przedsiębiorstwem wyjątkowo różnorodnym jak na standardy PRL-owskiego przemysłu.
Łańcuchy napędowe były produktem, od którego wszystko się zaczęło w 1932 roku i który przetrwał aż do 2005 roku, przez cały czas istnienia zakładu. Produkowano łańcuchy o różnych podziałkach, jedno, dwu i trzyrzędowe, o wytrzymałości od dziewięciu tysięcy do siedemdziesięciu tysięcy niutonów, przeznaczone do rowerów, motorowerów, motocykli, układów rozrządu samochodów osobowych oraz maszyn rolniczych, włókienniczych, a nawet do napędów śmigłowców wojskowych. Te ostatnie wymagały szczególnej procedury kontrolnej: każdy łańcuch był prześwietlany promieniami rentgena na Politechnice Poznańskiej i opatrzony indywidualnym certyfikatem. W 1993 roku, dzięki kontraktowi z niemiecką firmą Union, zakład wdrożył produkcję nowoczesnych łańcuchów beztulejkowych do rowerów wielobiegowych, zdolnych do współpracy z przerzutkami Shimano. Był to wyraźny skok jakościowy.
Piasty rowerowe „torpedo” przez blisko czterdzieści pięć lat były sercem oferty zakładu. Tylna piasta wolnobiegowa z hamulcem stanowiła przez długi czas podstawowy zespół napędowy wszystkich standardowych rowerów w Polsce. Piasta z Rometu była modernizowana wielokrotnie: symetryzacja korpusu, wprowadzenie wersji składanej, zmiana połączenia koła łańcuchowego, eliminacja mosiężnej tulei hamulcowej, zastąpienie koszyczka rolek mosiężnego stalowym. Każda modernizacja oznaczała lepszy wyrób, prostszy w produkcji i trwalszy w eksploatacji.
Oświetlenie rowerowe trafiło do asortymentu w 1965 roku. Pierwsza lampa przednia miała stalową obudowę w kształcie paraboloidy; kolejne wersje wytwarzano już z tworzyw sztucznych, stopniowo udoskonalając optykę i zmniejszając wagę. Prądnica rowerowa, zasilająca cały zestaw, była przez lata wielokrotnie modernizowana. Początkowo miała korpus odlewany ze stopu cynkowo-aluminiowego; późniejsza wersja z korpusem wyciskanym z aluminium na zimno była lżejsza, tańsza i miała lepsze parametry elektryczne. Kółko napędowe prądnicy przeszło ewolucję od stalowego przez ceramiczne do plastikowego, a w ostatniej wersji oferowało wybór między kształtem walcowym i stożkowym, dostosowanym do różnych typów rowerów.
Rowerki dziecięce i pojazdy dla dzieci to rozdział, który daje obraz nie tylko możliwości produkcyjnych zakładu, ale też ducha tamtych czasów. Pierwszymi pojazdami były trójkołowe skuterki: elektryczny „Ptyś” napędzany silnikiem prądu stałego i akumulatorem o pojemności żelowanego elektrolitu oraz nożna „Balbinka” z napędem pedałami na przednie koło. Potem pojawił się czterokołowy gokart „Gucio” z napędem łańcuchowym i samochodową kierownicą, rowerki trójkołowe „TIP” i „TOP” czy dwukołowe modele z kółkami bocznymi, sprzedawane pod nazwami Agatka, Buli, Aga, Trop, Smyk, Dixy, ATB i BMX. W latach 1978 do 1980 produkowano też rower treningowy „VITA”, stacjonarny ergometr rowerowy z licznikiem kilometrów, na długo zanim takie urządzenia weszły do masowego użytku.
Produkcję rowerków zakończono w 1998 roku, kiedy zarząd spółki Romet S.A. przeniósł ją do zakładu w Jastrowiu.
Ludzie i technika
Zakład przy ulicy Serbskiej był przedsiębiorstwem z prawdziwą kadrą inżynierską. Już w połowie lat pięćdziesiątych, przy zatrudnieniu około pięciuset osób, w zakładzie pracowało ponad dziewięćdziesięciu inżynierów i techników. W apogeum rozwoju, pod koniec lat siedemdziesiątych, liczba ta sięgała stu pięćdziesięciu specjalistów. Większość wyrobów była projektowana przez własnych konstruktorów. Własny dział technologiczny opracowywał wszystkie procesy produkcyjne i montażowe. Własne biuro projektowało oprzyrządowanie technologiczne. Oddział Maszyn i Urządzeń Nietypowych budował automaty i urządzenia kontrolno-pomiarowe.
Dział Gospodarki Narzędziowej zatrudniał w szczytowym okresie około dwustu czterdziestu osób i był wyposażony w maszyny, o których niejedna współczesna narzędziownia mogłaby tylko marzyć: elektrodrążarki wgłębne i drucikowe, szlifierki optyczne, szlifierki do gwintów, wiertarki i szlifierki współrzędnościowe, tokarka numeryczna. Wydział posiadał własną hartownię, zdolną do obróbki cieplnej stali szybkotnących.
Procesy produkcyjne łańcuchów były technologicznie skomplikowane, bo jeden metr łańcucha o podziałce półcalowej składa się z około czterystu części. Każda płytka, tulejka, rolka i sworzeń musiały spełniać rygorystyczne normy wymiarowe i wytrzymałościowe. Wykrawanie płytek na prasach, dziurkowanie z precyzją do setnych milimetra, hartowanie w atmosferach ochronnych w piecach angielskiej firmy Wild-Barfield z przemianą izotermiczną, zwijanie tulejek z taśmy stalowej na automatycznych krzywkowych urządzeniach, szlifowanie na szlifierkach bezkłowych, montaż na automatach MAS i Linde, nitowanie daszkowe. Każdy etap był przemyślany i optymizowan pod kątem powtarzalności wyników.
Szwajcarska linia SAFED do obróbki cieplno-chemicznej elementów łańcuchów była jednym z ważniejszych zakupów inwestycyjnych. Składała się z myjki, dwóch równoległych pieców taśmowych z wannami olejowymi, kolejnej myjki i pieca do odpuszczania. Cały proces odbywał się automatycznie, w atmosferze ochronnej propanu i amoniaku. Zakład później gruntownie ją zmodernizował i dostosował do własnych potrzeb, co było typową metodą działania poznańskich inżynierów: kupić, przeanalizować, ulepszyć.
Galwanizernia zakładu obsługiwała zarówno piasty, jak i lampy rowerowe i elementy pojazdów dziecięcych. Angielski automat galwaniczny firmy EFKO do nakładania powłok nikiel-chrom zastąpił obsługiwane ręcznie wanny i znacząco zwiększył wydajność i jakość. Koła łańcuchowe piast pasywowano na czarno. Przy produkcji lamp stosowano napylanie próżniowe aluminium na powierzchnie odblaskowe i zgrzewanie ultradźwiękowe elementów optyki. Te procesy, dziś rutynowe w przemyśle elektronicznym, w Romecie lat siedemdziesiątych były technologiczną nowością.
Zaplecze socjalne: zakład jako wspólnota
Zakłady Rowerowe ROMET Poznań były, jak większość dużych PRL-owskich przedsiębiorstw, czymś znacznie więcej niż miejscem pracy. Tworzyły prawdziwą wspólnotę, z rozbudowanym zapleczem socjalnym, które dziś mogłoby budzić zazdrość.
Ośrodek wczasowy w Dąbkach koło Darłowa to najbardziej spektakularny przykład. Zakład kupił działkę nad morzem w 1967 roku, przez kilkanaście lat organizował tam wczasy w domkach campingowych, a w latach 1974 do 1979 wybudował docelowy ośrodek wypoczynkowy z piętrowym pawilonem socjalnym, kuchnią, stołówką, kawiarnią i salami do gier. Pawilon hotelowy składał się z dwóch dwupiętrowych budynków i mógł jednocześnie przyjąć sto osiemdziesiąt osób w pokojach dwuosobowych z łazienkami. Na terenie ośrodka były boiska do siatkówki i tenisa, parking i domki campingowe. To był luksus jak na PRL-owskie standardy.
Wcześniej, w 1958 roku, zakład przejął działkę w Wójtowicach koło Bystrzycy Kłodzkiej, gdzie organizował coroczne kolonie dla dzieci pracowników i turnusy wczasowe. W 1961 roku wydzierżawiono obiekt w Niechorzu nad Bałtykiem. Zakład prowadził też wymianę miejsc wczasowych z innymi zakładami, w tym z zakładami pokrewnymi z NRD.
W 1975 roku, z inicjatywy pracowników, powstały Pracownicze Ogródki Działkowe. Zakład otrzymał od Skarbu Państwa osiemnaście hektarów nieużytków przy jeziorze Włókno we wsi Potrzanowo. Wybudowano ogrodzenie dla stu dwudziestu działek, hydroforownię ze studnią głębinową, doprowadzono wodę i energię elektryczną, zbudowano hangar na sprzęt wodny. Zakład dbał o ogródki aż do 1991 roku, kiedy przekazał je Wojewódzkiemu Związkowi Ogrodów Działkowych. Dziś w tym miejscu działa Rodzinny Ogród Działkowy Morena.
Przychodnia przyzakładowa rozbudowywała się razem z zakładem. W szczytowym okresie dysponowała gabinetami stomatologicznym, ginekologicznym, kardiologicznym, pracownią fizykoterapii i laboratorium analitycznym wyposażonym w nowoczesny sprzęt specjalistyczny. Pracownicy wydziałów w Luboniu mieli własny gabinet lekarski na miejscu i dostęp do poradni specjalistycznych w Poznaniu.
Transport zakładowy zajmował się nie tylko przewozem materiałów i gotowych wyrobów, ale też dowoził pracowników i ich dzieci do ośrodków wypoczynkowych. Jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej z dwudziestoma pięcioma strażakami, własną remizą i wozem strażackim dbała o bezpieczeństwo pożarowe. Zakład miał bufet i kuchnię.
To wszystko tworzyło środowisko, w którym pracownik identyfikował się z zakładem nie dlatego, że musiał, ale dlatego, że zakład rzeczywiście zadbał o jakość jego życia.
Koło SIMP i inne organizacje
Zakładowe Koło SIMP, czyli Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Mechanicznych Polskich, powstało w 1955 roku. Założył je i przez pierwsze lata przewodził mu inżynier Kazimierz Gielewski. Początkowo zrzeszało dwunastu członków, czyli właściwie całą kadrę techniczną zakładu. Z czasem rosło razem z zakładem: w 1970 roku miało trzydziestu ośmiu członków, w roku 1980 już sto pięćdziesiąt pięć.
Pod przewodnictwem Wiesława Nowikowskiego, który kierował kołem od 1972 roku, działalność nabrała rozmachu. Koło prowadziło punkt naprawy samochodów jako formę pomocy koleżeńskiej, organizowało odczyty o tematyce podróżniczej i przyrodniczej, wycieczki techniczne, wymianę doświadczeń z zagranicznymi partnerami. Wdrożono system „Zakładowej Specjalizacji Zawodowej”, redagowano audycje techniczne w radiowęźle zakładowym, organizowano konkursy techniczne. Koło brało udział w odbudowie zamku w Rydzynie.
Od 1984 roku, pod nowym przewodniczącym Janem Cichockim, pojawiła się nowa inicjatywa: Rajdy Rowerowe SIMP. Pierwszy odbył się w październiku 1984 roku na trasie z Rogalinka do Kórnika, z udziałem około trzydziestu osób. Kolejne rajdy organizowane były co roku, a ich popularność systematycznie rosła. Trasy wiodły przez okolice Poznania, przez Biedrusko, Wierzycę, Puszczykowo, Kiekrz, Dziewiczą Górę. Ostatni rajd organizowany przez koło przy Romecie odbył się w 2002 roku. Łącznie zorganizowano dziewiętnaście rajdów.
W 1992 roku, z inicjatywy dyrektora Nowikowskiego, zakład zaczął organizować wielkie imprezy miejskie pod nazwą „Majówka z rowerem”. Kilkuset, a potem kilkanaście tysięcy poznaniaków zbierało się przed zakładem przy ulicy Serbskiej, jechało przez miasto i spotykało nad Jeziorem Maltańskim. Pierwsza impreza w 1991 roku przyciągnęła tysiąc uczestników, kolejne już ponad tysiąc pięćset i więcej. Majówki z rowerem weszły na wiele lat do kalendarza miejskich imprez rekreacyjnych Poznania. Był to piękny przykład tego, jak przedsiębiorstwo przemysłowe może budować relację z miastem, w którym działa.
W zakładzie działał też Klub Techniki i Racjonalizacji, powołany w 1962 roku, który propagował nową myśl techniczną i wspierał racjonalizatorów. Efektem jego działalności było wiele wdrożonych projektów racjonalizatorskich i uzyskanych zastrzeżeń patentowych.
Transformacja i zmierzch
Rok 1990 przyniósł Polsce gospodarkę rynkową, a Rometowi Poznań jedno z najtrudniejszych wyzwań w jego historii. Zakład przestał być częścią centralnie planowanej gospodarki i znalazł się na otwartym rynku, gdzie musiał konkurować z tanimi produktami z Azji i zachodnimi markami, które zaczęły wchodzić na polski rynek.
Restrukturyzacja była nieuchronna. Koncentrowano produkcję w jednym miejscu: oświetlenie rowerowe przeniesiono na Serbską w 1992 roku, produkcję części piast w 1994 roku. Zbędne obiekty w Luboniu sprzedano w przetargu w 1995 roku. Zlikwidowano Oddział Budowy Maszyn i Urządzeń Nietypowych w 1993 roku.
Były też sukcesy. Kontrakt z niemiecką firmą Union w 1993 roku przyniósł zakładowi technologię i linie montażowe do produkcji nowoczesnych łańcuchów beztulejkowych. W 1995 roku Romet Poznań wdrożył System Zarządzania Jakością ISO 9001, jako jeden z pierwszych zakładów w Wielkopolsce. To był sygnał wysyłany do zachodnich partnerów: jesteśmy poważnym producentem, możecie nam ufać.
Jednak ogólna sytuacja finansowa całego holdingu Romet S.A. pogarszała się. W 1998 roku przeniesiono produkcję rowerków dziecięcych do Jastrowie. W 1998 roku na bazie poznańskiego zakładu powołano Spółkę z o.o. Romet Poznań, wydzielono też narzędziownię, tworząc spółkę RONAR. Pod koniec 1998 roku ogłoszono upadłość całej Spółki Akcyjnej Romet z siedzibą w Bydgoszczy.
W 1999 roku pojawił się nowy właściciel: amerykański biznesmen Kaz Jackow kupił od syndyka udziały Rometu Poznań i spółki RONAR. Przeprowadził gruntowną reorganizację: produkcję piast rowerowych wywiózł do zakładu w Chojnowie, gdzie nigdy realnie nie ruszyła, zrezygnował z oświetlenia rowerowego, skoncentrował produkcję łańcuchów w nowej hali z 1978 roku. Zwolnione tereny, po wyburzeniu starych hal, sprzedał spółce Tesco pod budowę supermarketu. Przez kilka lat, prowadząc łańcuchy pod szyldem Kaz-Romet, próbował utrzymać zakład na rynku. Nie udało się. W 2002 roku nastąpiła upadłość wszystkich trzech spółek.
W 2003 roku nowy nabywca kupił urządzenia i technologię produkcji łańcuchów, zmienił nazwę na LIMOTS i przez kilka lat kontynuował produkcję w szczątkowej formie. W 2005 roku przeniósł wszystko do Środy Wielkopolskiej. Wkrótce firma ta została sprzedana inwestorowi angielskiemu, który po krótkim czasie ją opuścił. Produkcja łańcuchów, która zaczęła się przy Małych Garbarach w 1932 roku, ostatecznie wygasła.
Co zostało z zakładów Romet?
Dziś przy ulicy Serbskiej w Poznaniu stoi duży supermarket Tesco ze stacją benzynową. W zmodernizowanej hali po produkcji łańcuchów mieści się market z wyposażeniem wnętrz. Mały biurowiec funkcjonuje jako prywatny ośrodek zdrowia. Ośrodek wypoczynkowy w Dąbkach, sprzedany przez syndyka w 1999 roku, działa dziś pod nazwą Polonez jako ośrodek rehabilitacyjno-wypoczynkowy. W Luboniu, w obiektach po Oddziale Maszyn i Urządzeń Nietypowych, mieści się sklep tapet i mebli. W obiektach po Wydziale Obróbki Mechanicznej produkuje się haki holownicze i działa hurtownia opon. Spółka RONAR przeniosła się do Czerwonaka i nadal funkcjonuje jako narzędziownia, zatrudniając wielu dawnych pracowników Rometu.
Koło SIMP nie rozwiązało się po upadku zakładu. Byli pracownicy postanowili działać razem dalej. Dziś działa pod nazwą Koło SIMP nr 63 dawniej przy Zakładach ROMET w Poznaniu, z siedzibą przy ulicy Wieniawskiego, w budynku Oddziału Wojewódzkiego SIMP. To piękna forma pamięci: kilkanaście osób, które przez wiele lat robiły razem coś wartościowego, nie chcą tej wspólnoty rozwiązywać nawet gdy fabryki już nie ma.
Historia Zakładów Rowerowych ROMET w Poznaniu to historia zmagania się ze zmianą. Przeżyły wojnę, upaństwowienie, planową gospodarkę, kryzysy lat osiemdziesiątych i transformację lat dziewięćdziesiątych. Przez siedemdziesiąt trzy lata, od 1932 do 2005 roku, produkowały wyroby, które były w rękach i pod nogami milionów Polaków. Łańcuchy do rowerów i samochodów, piasty, oświetlenie, rowerki dla dzieci. To zakład, który wychował inżynierów, zbudował ośrodki wczasowe, organizował rajdy rowerowe dla mieszkańców Poznania. Zakład, który był nie tylko fabryką, ale częścią życia całego miasta. I choć po Serbskiej nie ma już hal produkcyjnych, historia tego miejsca jest zbyt ważna, żeby o niej zapomnieć.
https://www.simp-poznan.pl/file/page/39/romet_1932_2005-5df406dcaf1c91.57846396.pdf
